Login:

Has�o:

Rejestruj
Clubbing, muzyka klubowa
Imprezy Kluby DJ Galeria, Fotki Recenzje Forum muzyczne Katalog Stron

Kubin - awangardczyk z zamiłowania.

Czy Juri Gagarin, aby na pewno wrócił na ziemie?

To wydawałoby się śmieszne i przewrotowe zarazem pytanie jest tu jak najbardziej na miejscu.

Odpowiedź na nie brzmi: Nie!

Nie, ponieważ zagubił się w przestrzeni kosmicznej, skąd od dawna nadaje sygnały radiowe, które natomiast na ziemi odbiera jeden jedyny człowiek, zwie się - Felix Kubin.

 

Felix Kubin to bardzo wyrazista, acz nie do końca zrozumiana osobowość, tworząca experymentalną muzykę elektroniczną, będącą współczesnym amalgamatem pop'owego rytmu i dadaistycznego electro.

Składa się z potarganych, syntetycznych sampli, które jego genialny mózg przetwarza w swoistą, przejaskrawioną i hiperrealistyczną formułę poglądu na nową falę.

To nie jest po prostu muzyka, to jest dobra sztuka w muzyce.

 

Poza muzyką Kubin zajmuje się prowadzeniem wytwórni płytowej, Gagarin Records, w której wydaje równie ciekawą muzykę, równie ciekawych postaci. Zaznaczyć trzeba, iż pewną część artystów stanowią Polacy (m.in. Retro*Sex*Galaxy). 

Felix Kubin kulturowo jest, mocno związany z Polską, nie tylko za sprawą swojej żony Marioli Brillowskiej, lecz również poprzez nostalgiczne wspomnienia o kinematografii PRL'u, która kształtowała jego gust, gdy był małym chłopcem.

Jego muzyczne początki, to słuchanie radiowych audycji z niezależnych rozgłośni i wtedy już interesowały go raczej mało popularne, awangardowe produkcje, jak np. „Mark of the Mole” od The Residents.

Tworzeniem muzyki zajął się jakiś czas później, ponad 10 lat temu, wraz z Thomasem Beckiem i Gunterem Reznickiem (Nova Huta), prowadząc audycję „Radio Gagarin”. To właśnie wtedy zagubiony w kosmosie Juri mówił im, co i jak mają grać. To on również współtworzy z Kubinem label, doradzając mu, co ma na nim wydać. Można by rzec, że są telepatycznie nierozłączni.

 

 

I choć wszystko to brzmi dość niesamowicie i wydaje się być naciąganą bzdurą, zaznaczyć należy, że sam Kubin jest osobą wysoce „świadomą”.

 

 

Na temat przyszłości wypowiada się neutralnie, jednak żywo podkreśla potrzebę różnorodności kulturowej, co samo przez się nawołuje do bojkotu Kommerzial'izacji kultury.

 

 

I tak właśnie do tej sprawy podchodzi ów Pan. Nie neguje mainstream'u jako takiego, lecz uświadamia wszem i wobec zgromadzonych, że 99% z tego to szit, a następnym pokoleniom już współczuje, że będą żywić się tą bezpłciową papką.

 

 

Sztukę porównuje do pogody twierdząc, że nie ma złej sztuki, są tylko źle do/u/brani ludzie.

 

 

Jesteśmy jak rękawiczki dostosowujące się do kształtu ręki i to winno być naszym głównym celem, dostosować się do sztuki, a nie ją do siebie. Dzięki temu wymusimy jakąś alternatywę na rynku ciągłości.

 

 

Jego radykalna postawa wobec komercji jest najprawdopodobniej skutkiem pozbycia się przed wieloma laty telewizora z własnego mieszkania. Nie zanieczyszczony kulturą masową umysł może kreować nowe doznania, wyzyskiwać z siebie jak najwięcej.

 

 

Kubin podziwia za to Freaud'a, gdyż tak jak on czerpie ze swojej podświadomości, co usadowić go może na półce muzycznych neodadaistów.

 

 

Sam Kubin określa swoją muzykę jako „psycho sci-fi pop”, choć ja wolę raczej te drugie określenie, mianowicie „muzyka nieodpowiednia do restauracji”.

 

 

 

 

 

Kubin jako producent jest bardzo płodny, na swoim koncie ma wiele albumów, ep i kilka projektów. Ze swojej strony polecam pozycje takie jak „Filmmusik”, „Jetlag Disco” czy „The Tetchy Teenage Tapes Of „ oraz najnowszy album.

Ten ostatni long play to nader dziwny, krążek o wymownej nazwie „Matki Wandalki”.

Zastanawiać by mogło skąd wziął się pomysł na tytuł, otóż tego pewnie nie wie sam autor, a jeśli wie to i tak nie uda mu się odpowiedzieć w sensowny sposób.

Na krążku tym znajduje się 13 różnorodnych produkcji utrzymanych w swoistym dla niego klimacie, nieco potarganym, jednakże tanecznym.

 

Intro „Wirbelwind Am Manual” brzmi jak radiowa zapowiedź tego, co dzieje się w głowie i życiu owego artysty, ponadto nastawia słuchaczy na właściwy odbiór tej płyty.

Ciężko z niej wyciągnąć faworyta, jest ich tu chyba zbyt wielu, dlatego moim zdaniem na szczególną uwagę zasługuje kilka pozycji, między innymi „Lumiere Belge”.

Charakteryzuje się spokojną, prawie bajkową atmosferą budowaną przez liczne casio'wate melodyjki i jak w każdej bajce zawiera w sobie dozę tajemniczości. Uspokaja i tuli do poduchy tylko po to by nie dać ci spać.

W żadnym wypadku nie polecam jako kołysanki, tego się nie da przespać. Wszystko to za sprawą mocnych, głębokich brzmień przerywanych, co krok targaną, syntetyczną perkusją.

Felix z uporczywością jedynie sobie znaną powraca z melancholijnym brzmieniem, by znów stargać nam nerwy. To chyba wynik jego przyjaźni do własnych obsesji.

Kolejnym, można by powiedzieć szlagierem jest „Hissi Hissi”, chyba najbardziej taneczny z całej płyty. Historia jego odnosi się do windy, gdyż jest to na tyle ciekawy przedmiot, że za jego pomocą można jeździć w górę i w dół i znowu w górę i znów w dół, tak długo aż ktoś zwymiotuje, lub padnie trupem. Jednak najlepszym wyjściem jest wybrać sobie, któreś piętro i po prostu z niej wysiąść.

Słuchając tego utworu łatwo sobie wyobrazić wielką, blaszaną, brudną i osmoloną windę w jednej z postardzieckich superjednostek, która notorycznie, co kilka pięter trzaska, zgrzyta, trzeszczy i psuje się doprowadzając jej użytkowników do szewskiej pasji. To chyba jedna z ulubionych metod oddziaływania na ludzi, wykorzystywana przez Kubina.

Jednak jej nostalgiczne melodyjki wygrywane na tanich organkach wprawiają słuchaczy w sentymentalny nastrój. Pozycja ta nadaje się zarówno do słuchania jak i zabawy.

            Tytułowy utwór „Matki Wandalki” nie powala, jest jednak dobrą mieszaniną ciężkich brzmień i metalicznych trzasków, industrialnych wariacji częściami domowego sprzętu AGD. Ogólny kształt utworu przywodzi na myśl pędzącą po schodach sfrustrowaną matkę.

Obok matki wandalki warto wymienić „Psyko Billy'ego”, który jest jednym z bardziej porażających wartościowością utworów z tej płyty. Dobrze poskładany, przemyślany i rozbudowany track nadaje się w sam raz, zarówno na parkiet jak i do kawy.

Nie zawahałbym się stwierdzenia, że jest to najinteligentniejszy utwór, jaki przyszło mi słyszeć z repertuaru tego geniusza.

„Hit me, provider” natomiast jest niekwestionowanym mistrzem ceremonii, to jeden z nielicznych utworów, w których usłyszeć możemy, dotąd skrywany, głos samego twórcy – Kubina.

Doskonale skomponowany z utworem wokal wprowadza ludzi w totalnie hipnotyczno-paranoidalny stan ogłupienia.

„Bij mnie dostawco”, o tak bym krzyczał, gdybym go teraz zobaczył.

Utwór zaczyna się deklamowanym przez Felixa tekstem, po którym następuje istny wodospad dźwięków. Od zmasowanego basu do mocnego przesteru, tu dostrzec można różnorodność dadaistycznych brzmieniowych śmieci.

            Ostatnią pozycją (cd bonus) jest przerobiony przez Kubina stary i znany utwór Lionela Richie – Hello. Moim skromnym zdaniem jest lepszy od oryginału, tu również można usłyszeć wokal Felixa.

Ogólnie rzecz biorąc album ten zawiera naprawdę dużo dobrego stuff'u, który warto, a raczej należy znać, lub choćby poznać. Gorąco polecam tę pozycję.

 

Swoją drogą nawiązując do wydawnictw Felixa, wspomnieć muszę o wydanej niedawno, nakładem Meeuw Muzzak, ep'ie „Antarktis Slow Rock”, zawierającej między innymi reedycje utworu (pod tym samym tytułem) sprzed trzech lat będącego współprodukcją z Aavikko. A w najbliższym czasie spodziewać się możemy nowego długogrającego krążka o tanecznym usposobieniu. Nosić będzie nazwę „Atoma Exi Mono”, co znaczy „Tylko sześć osób”, nazwa zapożyczona została z jednej z greckich wind.

Album ten przeznaczony głównie dla dj'i zawierać będzie również stare, nigdy dotąd nie publikowane produkcje, a pojawić się ma za sprawą rosyjskiej wytwórni Solanże Records.

Paweł




Chcę otrzymywać informacje imprezowe mailem:

Newsy




12-12-2009, sobota - John B on D'n'B Legends
Zanzibar, Chorzów

18-09-2009, piątek - Wake up BB
Piwnica Zamkowa, Bielsko Biała

21-08-2009, piątek - Otwarcie Klubu Nieformalnie
Nieformalnie, Jaworzno

26-06-2009, piątek - Sizeer Party - adidas Vespa
Electric Cafe, Jaworzno

22-05-2009, piątek - Przeplataniec – urodziny Electric Cafe / dzień I
Electric Cafe, Jaworzno


Katalog stron SeansWeb
e-Katalog stron wwwVictoria Day Spa GliwiceMarta Wiola Makijażystka Katowice

O nas - FAQ - Polityka prywatności - Mapa strony
© Copyright by Clubbing.Slask.pl 2005. Wszelkie prawa zastrzeżone.

_LINK_